piątek, 13 lipca 2012

Podsumowanie bloga ♥

Tak więc teraz, oficjalnie kończę moje opowiadanie ;c. Blog ten kończy dziś pół roku, aż trudno mi uwierzyć, że to tak szybko zleciło... Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj... Te udane mecze, a potem, wieczorem... Właśnie go założyłam ^^. Przy duuużeeej pomocy Dżoany, i Natt, która mnie upewniła, że to dobry pomysł :D.
Oto statystyki, na tą chwilę:
  • 23849 wyświetleń (!), w tym:
  • 22602 z Polski 
  • 399 ze Stanów Zjednoczonych 
  • 105 z Rosji 
  • 58 z Niemiec 
  • 55 ze Szwecji 
  • 17 z Belgii 
  • 4 z Wielkiej Brytanii i Irlandii 
  • 3 z Francji 
  • 2 z Norwegii 
  • 556 komentarzy (!)
  • 41 obserwatorów (!)
  • 67 postów (razem z tym)  
  • w ankiecie 157 osób stwierdziło, że blog im się podoba, 23, że jest nawet fajny/może być, 22, że jest okropny. 
Jedno, wielkie WOW! O.O. Nawet bym wtedy nie pomyślała, że to opowiadanie stanie się tak popularne i lubiane O.o. Dziękuję, z całego serca ♥.
A teraz podziękowania dla  (wybaczcie, że nie wymieniam wszystkich):
  • Natt...- czyli mojej BF :* mam nadzieję, że uzyskasz dostęp do tego neta i w końcu dodasz rozdział ;p i mi komy! xd naprawdę, gdyby nie Ty, tego opo by nie było :) dziękuję za wszystko <3 
  • asi0987- oj, Dżoana, Dżoana xd nie wiem czy Ty to widzisz, czy też nie xd ale wiedz, że czasy na czacie z Tobą były zaj*biste :D i love&Dżoana party... mm, impra roku <3 kacyk był! xd Ty wiesz, przedwczoraj śnił mi się nasz ślub ^^ już się nie mogę go doczekać ^^ 
  • wariatki- mamo, niezły z Ciebie ksiądz, tyle powiem xd pamiętam, jak pierwszy raz weszłaś na czat i coś gadałaś, że się długo zastanawiałaś, zanim napiszesz, bo nerwowa czy tam zestresowana jesteś xd chociaż miewałyśmy gorsze chwile, i tak zawsze się godziłyśmy ^^ mój humor przy Tobie jest o wiele lepszy ^^ dziękuję, za wszelkie wsparcie, jakie mi dawałaś ;*
  • willow- ciotunia xd ja tu na rozdział czekam! bo Ci wódki na poprawiny nie dostarczę! bo są poprawiny, tak? xd a poprawiny poprawin, też są? xd oby był ten after parter (Rafał xd) po Twoim ślubie ^^ o wódkę się nie martw, siostrzenica załatwi ;D
  • Sandzi- ja się kuźwa pytam: GDZIE TE CHOLERNE OBRĄCZKI?! do ślubu mało czasu kobieto! xd to jest poważna sprawa! xd rozwalasz mnie w Twoich rozdziałach ^^ 
  • Anku ;D- może się w tym Giżycku dużym i szerokim spotkamy xd dziękuję za to, że ciągle mi wmawiasz, że mam talent xd i dziękuję za te wszystki miłe komentarze, dzięki którym moja stara morda się śmiała ^^
  • Kindze- oj, Hindus, Hindus xd ja czekam na rozdział ;p bo kopa dostaniesz! xd i na TT opierdol ;p 
  • Heli- TY ŻEŚ CHYBA MI WSZYSTKIE ROZDZIAŁY KOMENTOWAŁA! O.O dziękuję! ;*
  • loveydrem- córcia, chcesz odziedziczyć po matce  firmę dostarczającą wódkę? xd albo na razie ze mną możesz dostarczać! xd ale tylko spróbuj podkraść wódkę z piwnicy... to kuźwa zobaczysz! ona jest na moje weselicho! xd wtedy się nachlasz, nie teraz ;p 
  • magical- babciu, nie wiem, czy Ty to czytasz xd ale będziesz na ślubie? xd i kiedy rozdział?! xd 
  • Belli ;)- no, teraz już Kaloryfer ^^ xd dziadku, będziesz na ślubie? xd i pamiętaj, nie bierz czystej, bo wnuczka zabiera ^^ I JA NA ROZDZIAŁ CZEKAM! xd
  • Only Hope In Your Eyes- ostatnio Cię nie ma ;c a Twoje komy mi tak kopa dawały i cieszyły! xd i jeszcze dość blisko mnie mieszkasz! xd
  • Sierry- Sierr, nie wiem, jak wytrzymam tyle bez rozdziału ;c będę tęsknić ;*
  • Jessie- miłych kolonii... ciociu/wujku? xd kim Ty dla mnie jesteś, bo już nie ogarniam! xd 
  • Kasi :)- dziękuję za te wszystkie miłe komentarze ♥ 
  • Cat- mojej stryjence/mamie/tacie xd nie wiem kim już dla mnie jesteś! xdd
Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za to, że byliście za mną cały ten czas ♥ Dziękuję wszystkim czytającym, komentującym, i obserwującym ♥ Nigdy o Was nie zapomnę :)
PS. jeśli Wam smutno, że opo się skończyło, przeczytajcie je teraz od początku ^^ ja tak robię xd :D i jeszcze zapraszam na moje drugie opo ;)
kocham, na zawsze ♥
love.

 


czwartek, 12 lipca 2012

Zakończenie opowiadania.


                                                  ***jakieś 2 lata później***
                Nathan mi się oświadczył, w związku z czym staliśmy się narzeczonymi. Jay i Natalia powoli zaczynają myśleć o ślubie, podobnie jak Siva i Nareesha, oraz Max i Michelle.
    Nadal mieszkamy w jednym domu, zbytnio nam to nie przeszkadza. Chłopaki zdobywają coraz większą sławę, a my staramy się nie przejmować ich fankami. Chociaż nie zawsze jest to łatwe, szczególnie dla mnie, z wiadomych względów.
    Poza tym, cały pierwszy skład naszej drużyny, został powołany się do Reprezentacji Kobiet Wielkiej Brytanii. Co prawda nie gramy tam jako podstawowy skład, ale często mamy zaszczyt pojawiać się na boisku. Mi zdarza się wychodzić do rzutów karnych.
                Cieszę się, że moje życie nabrało kolorów. Pomimo różnych przeciwności, staram się odnaleźć w nim szczęście.
                Bo przecież grunt w życiu, to  nigdy się nie poddawać.  

***************************
takie krótkie coś, w stylu epilogu ;D dziękuję, za tak miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem ♥ jutro pojawi się podsumowanie bloga oraz podziękowania :)
kocham ;*
love. 

środa, 11 lipca 2012

Rozdział 45


                W końcu nadszedł dzień naszego wyjazdu. Na miejscu byliśmy o 16:00. Oczywiście Nathan znowu wynajął apartament w jakimś ekskluzywnym hotelu, niedaleko wieży Eiffla.  Ten chłopak naprawdę mnie rozpieści. Zaczęliśmy się rozpakowywać, ale w pewnym momencie Nath powiedział, że musi gdzieś wyjść. Nie protestowałam. Długo nie wracał, więc chciałam zobaczyć, czy nie kręci się gdzieś po hotelu. Przed wyjściem zobaczyłam na drzwiach karteczkę, o następującej treści: 

Dziś, o 20:00, wyjdź przed drzwi apartamentu. Tam będzie czekał na Ciebie hotelowy, który zaprowadzi Cię w odpowiednie miejsce ;) Będzie to nasza romantyczna kolacja, więc ładnie się ubierz, chociaż Ty i tak we wszystkim ślicznie wyglądasz ;)
                                                                                        Kocham, Twój Nath ;* xx

Po przeczytaniu tego, sama się do siebie uśmiechnęłam. Teraz dochodzi 18:00. Mam jeszcze trochę czasu. Tak myślałam, że czeka nas rocznicowa kolacja, więc wzięłam ze sobą czerwoną sukienkę, oraz szpilki w tym samym kolorze.
                Od 19:00 zaczęłam się szykować. Zrobiłam sobie w miarę delikatny makijaż, za pomocą tuszu do rzęs i kredki do oczu. Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone i naturalnie proste. Na rękę założyłam bransoletkę, którą dostałam od Natha na urodziny. Muszę przyznać, że końcowy efekt mi się podobał.
                Równo o 20:00 wyszłam przed apartament. Tam czekał na mnie hotelowy. Zaprowadził mnie… na dach budynku. Dach, na którym było pełno świeczek, a na jego środku stał piękny, zastawiony stół, z podaną już kolacją. Nathan stał tuż obok niego, ubrany w czarny garnitur. Uśmiechnął się na mój widok.
-Ślicznie wyglądasz, kochanie.-powiedział, podchodząc do mnie i delikatnie całując.
-Chyba nie tylko ja.-uśmiechnęłam się.
Zasiedliśmy do stolika. Nath jak dżentelmen odsunął mi krzesło.
                Po zjedzeniu przepysznej kolacji, chłopak podszedł do mnie, wziął za rękę i zaprowadził pod barierkę. Tam objął mnie od tyłu. Stojąc tak razem, podziwialiśmy przepiękną panoramę Paryża.
-Nath, nie mogę uwierzyć, że zrobiłeś to wszystko dla mnie… To takie słodkie!-powiedziałam.
-Zrobiłem to, bo Cię kocham.-położył swoją dłoń na moim policzku, przekręcił moją twarz w jego stronę i namiętnie pocałował.-Zasługujesz na to. A nawet więcej. Od kiedy Cię pierwszy raz spotkałem, wiedziałem, że czuję do Ciebie coś więcej. Od czasu naszego pierwszego pocałunku, jestem w Tobie na zabój zakochany. Sprawiłaś, że stałem się lepszym człowiekiem. Nadałaś  mojemu życiu sens, radość i szczęście. Nie obchodzi Cię moja sława i pieniądze. Wiele w życiu przeszłaś, ale nigdy się nie poddałaś. Byłaś, jesteś i będziesz miłością mojego życia.-po wypowiedzeniu tych wspaniałych słów, zaczął składać zachłanne pocałunki na moich ustach.
Przy każdym zetknięciu naszych warg, języków, czułam niesamowite motylki w brzuchu.
                Kiedy skończyliśmy już nasze czułości, postanowiliśmy wrócić do apartamentu. Powolnym krokiem, ciągle się obejmując, zbliżaliśmy się do jego drzwi. Kiedy już przekroczyliśmy ich próg, ja oparłam się o drzwi, a Nathan stanął tuż przede mną. Znów zaczęliśmy się zachłannie całować.
Chłopak błądził rękami po moich plecach, a ja palce wplotłam w jego włosy. W pewnej chwili Nath oderwał się ode mnie i głęboko spojrzał mi w oczy.
-Tiffany… Czy ja… Czy my…-plątał się.
Doskonale wiedziałam, o co mu chodzi. Bez wahania kiwnęłam głową na znak zgody.
-Nie martw się… Będę delikatny…-wymruczał mi do ucha.
Natychmiast wpił mi się w usta. Powoli zaczęliśmy zbliżać się w stronę sypialni. W trakcie tej drogi, chłopak zdążył już zgubić marynarkę i buty, ja natomiast tylko szpilki. Zatrzymaliśmy się niedaleko łóżka. Tam kontynuowaliśmy nasze pieszczoty. W ich trakcie pozbawiłam Natha krawata i koszuli, które leżały już na podłodze. Chłopak szybko odpowiedział mi zsunięciem z mojego ciała sukienki, która poszła w ślady jego części garderoby. Nathan wziął mnie na ręce i najdelikatniej jak potrafił, położył na łóżku. Nachylił się nade mną. Jedną ręką się podpierał, natomiast drugą jeździł w górę i w dół po mojej talii. Znów zaczęliśmy się namiętnie całować. Chłopak wsunął ręce pod moje plecy i zaczął po nich błądzić. Niedługo potem, zręcznym ruchem zdjął ze mnie stanik. Zjechał rękami na moje biodra. Powoli zsunął ze mnie ostatnią część bielizny. Nie pozostałam mu dłużna, szybko pozbawiłam go bokserek. Spojrzał teraz na mnie z błyskiem w oczach. Światło księżyca oświetlało nasze nagie ciała. W końcu nasze ciała połączyły się w jedno. Oddawaliśmy się rozkoszy prawie całą noc.
                Kiedy leżeliśmy już wtuleni w siebie, zrozumiałam, jak dzięki temu jednemu chłopakowi, moje życie się zmieniło. A wszystko zaczęło się od tego, że przyjechałam do Londynu rozwijać swój talent. I to prawda, robię to. Ale poznałam też wspaniałych przyjaciół, i znalazłam swoją drugą połówkę… Myślałam, że nigdy już się nie zakocham, że nigdy nie znajdę kochającego chłopaka… Jak bardzo się myliłam! Kto by pomyślał, że życie może być takie piękne! Takie przyjemne! I takie niesamowite!
-Kocham Cię… Jak wariat!-wyszeptał mi do ucha Nath, a chwilę potem złożył na moich wargach namiętny pocałunek.
                W końcu usnęłam w silnych ramionach chłopaka, przy delikatnym świetle powoli wschodzącego Słońca. 
    Nadal nie mogę uwierzyć, że mam przy sobie tak wspaniałą, kochającą osobę. Dzięki niej, odnalazłam w życiu sens i szczęście, chociaż nie zawsze było to łatwe. Ale przecież życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać. I nie możemy się poddać. NIGDY. 

                                                KONIEC!

******************************
 i jest ostatni rozdział :) ;c jej, jak to szybko zleciało... wiem, że go zwaliłam, wybaczcie, nie umiem takich scen opisywać! xd te ostatnie jego dwa zdania, mam ciągle w głowie ;) sama je ułożyłam, i powtarzam je sobie w trudnych chwilach, których w moim życiu jest coraz więcej... 
chciałam Wam bardzo podziękować za to, że byliście przez tak długi czas ze mną ♥ dziękuję! ;* 
zakończenie opowiadania (coś w stylu epilogu) pojawi się jutro lub w piątek, a podsumowanie bloga w piątek, bo właśnie wtedy wypada półroczna rocznica bloga :)
kocham na zawsze ♥ 
love.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 44


                                                 ***14 sierpnia***
                Już od samego rana trwały przygotowania do imprezy urodzinowej. Natalię wygoniliśmy na zakupy z Cindy i Kate. Mają sobie wszystkie kupić sukienki i buty, z wiadomych przyczyn. O zaręczynach wiedzieliśmy tylko ja, Nathan i Jay. Tak się złożyło, że we trójkę zrobiliśmy sobie przerwę w przygotowaniach, w tym samym czasie. Siedzieliśmy popijając kawę w kuchni.
-Jay, weź się rozluźnij, wyglądasz jak kłębek nerwów!-powiedziałam.
-No bo nim jestem!-prawie strącił kubek na podłogę.
-Hej, stary! Ona się na pewno zgodzi, przecież Cię kocha!-Nath go uspokajał.
-I tak się boję… Jak się będziesz chciał oświadczyć, też się tak będziesz zachowywać!
-Mhm.-pokiwał głową.
-Nie „mhm”, tylko tak przygłupie!
-Ej!
-Wasza rozmowa mnie rozwala!-zaśmiałam się.-Jay, kiedy Ty ją o to poprosisz?
-Hmm… Tak sobie myślałem…
-Ty myślisz?!-przerwał mu Nath.
-W przeciwieństwie do Ciebie idioto, to tak! A więc, tak sobie myślałem, że w pewnym momencie po prostu zatrzymam muzykę, powiem, że chcę coś ogłosić czy coś, no i… Wtedy to zrobię… Nie wiem jak, ale zrobię.
-Musisz sobie zacząć układać już mowę… Na gorąco się nie da.-uśmiechnęłam się.
-Wiem… I to jest mój problem…
-Najlepiej zapisz sobie na kartce i naucz na pamięć.  Tylko, żeby to nie wyglądało tak sztucznie, wiesz.
-Wooow… Skąd Ty to wszystko wiesz?!
-Właśnie?!-wtrącił Nath.
-Jestem dziewczyną. Po prostu… Jesteśmy od was mądrzejsze i bardziej kapujące!-wystawiłam język.
-Ej!-krzyknęli razem.
-Prawda boli, czyż nie?
-No chyba kłamstwo!-stwierdził Jay.
-Co Wy tak tu gadu-gadu?! Do roboty! Ruszcie te tłuste dupy! Już 10:00! Macie tu kółko różańcowe, czy jak?!-Tom wparował do kuchni.
-I koniec przerwy…-westchnął Nath.
                I tak aż do godziny 17:00 przygotowywaliśmy dom do impry. Dekoracje były extra. Sprzęt muzyczny był już przygotowany, zamówiliśmy prawdziwego DJ-a, znajomego chłopaków. Żarcia było  chyba nawet w nadmiarze, tort już czekał. No, alkoholu pod dostatkiem mieliśmy, rzecz jasna! Aż szok, że przygotowaliśmy to wszystko w 6 osób!
                Nadszedł czas na wygląd. Jako, że chłopaki baaardzo ładnie mnie prosili, przygarnęłam Natha do łazienki mojej i Nat. Sukienkę wraz z butami, miałam kupioną już wcześniej. Makijażu nie robiłam nie wiadomo jakiego, rzęsy przeciągnęłam tuszem  i użyłam kredki do oczu. Nath założył dżinsy, zwykłą,  białą koszulkę, a na nią czerwoną marynarkę, natomiast na nogi wciągnął trampki z czerwonymi akcentami.
                Przed godziną 19:00 zaczęli schodzić się goście. Czyli wszystkie dziewczyny chłopaków, dziewczyny z naszej drużyny i kilku bliższych znajomych chłopaków. Parę minut po 19:00 do domu weszły Kate i Cindy z Natalią.
-Po cholerę mnie tu ściągnęłyście i tak wystroiłyście?! Tu nikogo nie ma!-po głosie można było poznać, że jest zirytowana.
Przypominam, że światło było pogaszone, a więc tak jej się wydawało.
-Oj zamknij dupę i nie zwracaj uwagi na szczegóły!-rzuciła Cindy, a ja z trudem powstrzymałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
                W końcu Tom zapalił światło, a my wyskoczyliśmy ze swoich ukryć, drąc się przy tym:
-NIEEESPOOODZIAAAANKAAA!
Wooow! Natalia wyglądała olśniewająco… Jej długie włosy, które i tak się lekko falowały, dziewczyny zakręciły w piękne loki. Na sobie miała niesamowitą fioletową sukienkę z gorsetowym dekoltem. Na nogach widniały piękne, wysokie, czarne szpilki na platformie.
                Impreza rozpoczęła się na dobre. Wszyscy tańczyliśmy, w tak ogromnym salonie u The Wanted, nie było z tym problemu. W pewnym momencie Jay posłał mi pytające spojrzenie. Kiwnęłam głową. Chłopak przeprosił swoją dziewczynę i podszedł do DJ-a. Wziął mikrofon, a Tom (oficjalnie awansował na gościa od światła :D) sprawił, że stała się jasność. Niektórzy zaczęli się drzeć, że co to ma być (o, np. Max i kumple chłopaków).
-Przepraszam wszystkich, ale muszę coś ogłosić…-stanął naprzeciwko gwiazdy dzisiejszego wieczoru.-Natalia, odkąd Cię poznałem, nie mogę bez Ciebie żyć. Każdy dzień spędzony bez Ciebie, jest stracony. Nigdy nie spotkałem tak niesamowitej, wyjątkowej i pięknej dziewczyny. Stałaś się całym moim życiem. Kocham Cię i chcę spędzić z Tobą resztę mojego życia. Natalia… Czy wyjdziesz za mnie?-uklęknął i wyciągnął czerwone, otwarte już pudełko z pierścionkiem.
Po całym domu rozległo się „ooo”. Nat stała i wpatrywała się w Jaya jak zaczarowana. Usta zasłoniła ręką. Widziałam, że zaraz rozpłacze się ze szczęścia, podobnie jak ja.
-Jay… To takie wspaniałe! Oczywiście, że za Ciebie wyjdę!-chłopak założył na jej palec pierścionek, a ona rzuciła mu się na szyję.
Jay zaczął ją kręcić wokół siebie, a wszyscy imprezowicze bili brawo. Ja poczułam, że po moich policzkach zaczynają spływać łzy.
-Dlaczego płaczesz? Nie cieszysz się?-usłyszałam Natha, nawet zapomniałam, że cały czas mnie obejmował.
-Ze szczęścia… To było takie słodkie! Są wspaniałą parą…
-Kiedy ja Tobie się oświadczę, też będziemy tak wyglądać…-złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
-Wypijmy za zdrowie naszych narzeczonych!-wydarł się Tom, który wkroczył do salonu z kilkoma butelkami wódki.
Wrócił się do kuchni i przyniósł kolejne. I potem kolejne. I potem jeszcze następne. I tak aż przyniósł wszystko, co zeszło w kilkanaście minut… Ale spokojnie! Mamy jeszcze browary i winko! Nawet parę winek! A no i jeszcze szampana oczywiście!  
                Impreza trwała do białego rana. Pobudziliśmy się w dziwnych miejscach. Niektórzy w wannie, pod prysznicem, inni na stole, czy to w kuchni, czy w salonie. Kolejni na schodach. DJ na swoim sprzęcie. Ja z Nathem na podłodze na kanapą. Oj, wszystkim kacyk dał się we znaki. Na szczęście mieliśmy mnóstwo tabletek. Przecież musieliśmy być na to przygotowani, czyż nie? 

                                                      ***kilka dni później***
                -Kochanie, muszę Ci coś powiedzieć…-Nath wszedł do mojego (no, niezupełnie, ale Nat aktualnie nie było) pokoju z uśmiechem na twarzy.-Ale może choć do mnie.
Posłusznie poszłam do niego. Tam usiedliśmy na łóżku.
-No, o co chodzi?
-Niedługo minie rok, odkąd jesteśmy razem. Niestety, nasza rocznica wypada na początku roku szkolnego, a że nie chcę Ci zabierać lekcji, postanowiłem, że…
-Że?
-Że…
-No mów!
-No już, już! Nie denerwuj się tak kochanie!-pocałował mnie w czoło.-Że pojedziemy na naszą rocznicę w ostatnim tygodniu sierpnia. Może być?
-Co?! Gdzie jedziemy?! Jak to?! Co?!
-Do Paryża skarbie! Na tydzień!-pocałował mnie w usta.
-Naprawdę?!-nie mogłam w to uwierzyć.
-Tak! Tylko Ty, i ja… Taki tam romantyczny urlopik…-uśmiechnął się zadziornie. 
-Świetnie.-wyszeptałam i namiętnie go pocałowałam.
                Nadal nie mogę uwierzyć, że będziemy mieć tydzień tylko dla siebie… Na pewno niesamowity tydzień, dodajmy! 

***********************
 oto przedostatni rozdział :)  troszkę dłuższy ;D nie powiem, że liczba komentarzy pod ostatnim rozdziałem mnie ucieszyła, wręcz przeciwnie xd smutno mi było ;c ale staram się  słuchać Anku i jej zdania, że ilość komentarzy nie jest ważna ;D ostatnio smutam, bo wygląda na to, że nie pójdę do tej szkoły sportowej w Warszawie... przez matkę. tak, ona na nie. tak bardzo pragnę, żeby zmieniła zdanie, ma jeszcze 2 lata... ale ona to... to jest skomplikowana sprawa ;c nie widzi tego, że ja to kocham?! po co ja mam pudło medali?! i te statuetki?! no po co?! dobra, ogar -,- oby zmieniła zdanie ;c 13 lipca mój blog kończy pół roku! ♥ dziękuję za 40 (!) obserwatorów! ;* jestem w szoku! <3 dedyk dla Only Hope In Your Eyes, twój kom mnie rozwalił ;D
kocham ;*
love.

czwartek, 5 lipca 2012

Info :)

Moja BF, postanowiła w końcu założyć bloga z opo :D. Widzisz, wymęczyłam xd. Zapraszam wszystkich :D
LINK

Rozdział 43


                Następnego dnia rano, jak to zawsze,  najpierw zjedliśmy śniadanie. Potem wszyscy poszliśmy nad jeziorko. Ja wraz z dziewczynami się opalałyśmy, a chłopcy „bawili” się jak dzieci w wodzie. Po południu, oczywiście musiała się wywiązać bardzo inteligencja konwersacja między chłopakami.
-Zaaagraaajmyyyy w siatkówkę!-marudził Tom.
-Widzisz tu gdzieś siatkę?-zapytał Max.
-A co Ci wskazuje na to, że do siatkówki musi być siatka?!
-Hmm… No nie wiem! Pomyślmy… Może nazwa idioto?!
-Zawsze można grać w kółeczku!
-Tak jest dziko!-wtrącił przechodzący obok Jay.
-A nie lepiej w „kartofla” zagrać?-spytał Seev.-Tak będzie chyba najlepiej!
-Siva ma rację! Chyba pierwszy raz w dziejach! Brawo!-Max wstał i zaczął klaskać.
Tak więc zaczęliśmy  grać w „kartofla”. (Wszyscy wiedzą jak w to się gra? xd Bo ja za bardzo nie wiem jak wytłumaczyć xd To coś w tym stylu: odbijamy sobie w kółku piłkę, a jak ktoś nie odbije to idzie do środka, i jak tam się nazbiera to się ich ubija, czyli zbija :D). Graliśmy tak aż do 23:00 (jak na moim biwaku ^^). Potem zrobiliśmy sobie jeszcze ognisko.
                Reszta naszego wyjazdu przebiegała podobnie. Miejsce naszego obozowiska zostawiliśmy prawie w takim stanie, jak zastaliśmy. No, prawie… W końcu pewne małe drzewko się samo nie wyłamało… A pomógł mu w tym kto? No oczywiście, że Tom z Maxem!
                Zaczął zbliżać się koniec lipca. Jak to wszystko szybko zleciało!  Były to wspaniałe dni, spędzone z najlepszymi osobami pod słońcem.
                Pewnego dnia siedząc w kuchni i ze znudzeniem przeglądając jakiś magazyn, spostrzegłam, że Jay już od jakiegoś czasu jest taki… inny? Zdenerwowany… A teraz jeszcze wszystko przy zmywaniu mu z rąk leci.
-Jay, wszystko ok? Ostatnio jesteś jakiś spięty, zestresowany…-zaczęłam.
-Bo wiesz… Ja mam do Ciebie sprawę…-na chwilę wyszedł z kuchni, sprawdził, czy nikogo nie ma w pobliżu i usiadł koło mnie przy stole.
Odsunęłam gazetę pod ścianę.
-No, o co chodzi?-uśmiechnęłam się.
-Niedługo są urodziny Natalii… Robimy jakąś imprezę, prawda?
-No jasne! Dziś mamy mieć zebranie w salonie i zacząć planować wszystko. Ale chyba to nie jest sedno sprawy, czyż nie?
-Bo ja… Ja chcę się oświadczyć Natalii. Właśnie na jej urodzinach…
 W pierwszej chwili mnie zatkało…
-Wooow… Nie to, że Ci odradzam, ale nie sądzisz, że to za szybko? Znacie się niecały rok!
-Wiem, że to trochę dziwne i szalone, ale ja jestem pewien mojej miłości do niej i tego, że to właśnie ta jedyna! I chciałbym Cię prosić, żebyś pomogła mi w wyborze pierścionka zaręczynowego…
-Jasne! Z chęcią pomogę, kiedy chcesz jechać?
-Możemy nawet dzisiaj, jeśli oczywiście możesz.
-Ok, to ja skoczę po torebkę i możemy jechać.
Poszłam po nią do pokoju i skierowałam się na zewnątrz. Tam czekał już Jay w samochodzie.
                Podjechaliśmy pod centrum handlowe i udaliśmy się do jubilerskiego.
-Jak sądzisz, lepszy srebrny, czy złoty?
-Wiesz co… Złote kojarzą mi się ze ślubem, więc zawsze uważałam, że zaręczynowe są lepsze srebrne…
-Mi też się tak wydaje.
Długo najpierw oglądaliśmy wszystkie pierścionki. Potem wybraliśmy kilka. Z nich wybraliśmy ten jeden. Był naprawdę śliczny, jestem pewna, że spodoba się Natalii.
                Po powrocie do domu, zalała nas fala pytań, ze strony Natha.
-Gdzie Wy byliście?
-Yyy… Na zakupach…-powiedziałam spoglądając na Jaya.
-Taa? To gdzie torby?
-Bo my… Sobie nic nie wybraliśmy… Tzn. ja nie mogłam kupić nic w moim rozmiarze, a Jayowi… Nic się nie spodobało…
-Ahaaa… Na pewno… A ja mam najbrzydszą dziewczynę na świecie, wiesz?-zaśmiał się.
-No bo masz…-chciałam go wyminąć i pójść na górę.
Ale on szybko chwycił mnie za nadgarstek i  obrócił w swoją stronę.
-Co powiedziałaś? Jesteś najpiękniejszą, najwspanialszą dziewczyną, jaką poznałem. Zrozum to skarbie.-uśmiechnął się i pocałował.-A teraz… Zemsta za kłamstwo!-wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju.
Tam rzucił się ze mną na łóżko i zaczął łaskotać.
-To co, powiesz mi, gdzie byłaś i co robiłaś?-zapytał.
-Tak!-wydusiłam z siebie. 
-No, to mów.-przestał.
-Jay chce się oświadczyć Natalii na urodzinach, pojechaliśmy wybrać pierścionek. Udało nam się go kupić.
-Nie za szybko trochę? Znają się niecały rok!-Nath również był w szoku.
-Skarbie, to ich decyzja. Widać, że się bardzo kochają i są szczęśliwi. My też cieszmy się ich szczęściem.-uśmiechnęłam się  i pocałowałam go.
                Wieczorem odbyło się zebranie organizacyjne na temat impry. Rzecz jasna bez Natalii, wykorzystaliśmy moment jej kąpieli. Wszystko było już ustalone, teraz trzeba czekać na ten wyjątkowy dzień…

 **************************
powstał ^^ Bożee... u was też takie burze?! wczoraj w Mińsku padał grad wielkości kurzych jajek O.o tata mi mówił xd słyszałam, że na Mazurach taka wichura przeszła... Anku, wszystko ok tam u was?! przez te burze, zwalił mi się zasięg na telefonie i do tej pory go nie mam -,- Natalia, sorry, że Ci nie odpisałam, ale widzisz, nie dało się :/ 
a teraz inna sprawa. mianowicie to, co działo się pod ostatnim rozdziałem. dziękuję wszystkim  dziewczynom, które mnie tak broniły ;** ponieważ nie chcę, żeby takie komentarze denerwowały i mnie, i moje czytelniczki, zablokowałam dodawanie anonimowych komentarzy. jednak i to nie dało do końca rady. teraz parę słów do dodających takie nieprzyjemne komentarze: jeśli naprawdę myślicie, że przez wasze komentarze jestem załamana itp., to się grubo mylicie. nie jestem taką osobą, twardości fizycznej oraz psychicznej nauczyła mnie w największej mierze ręczna. to, co działo się na boisku i poza nim, naprawdę mnie zmieniło. haha, myślicie, że pisząc rzeczy typu USUŃ TO!  naprawdę to zrobię? chyba w snach! nigdy nie zrobiłabym tego mojemu gronu czytelników, których jest chyba całkiem sporo. wystarczy spojrzeć na obserwatorów, a nawet ilości głosów w ankiecie, czy też komentarze. ale nie tylko na tym blogu pojawiły się takie komentarze. na drugim blogu z opo pojawił się komentarz "niee" (nie powiem, bardzo twórczy!), a także na blogu o szkole. "Kup sobie lepszy aparat.Nie stać cię na lepsszy?co?" oto jeden z nich. pisząc takie komentarze, pokazujesz człowieku, jak niski poziom inteligencji posiadasz. pewnie nawet tego nie czytasz, masz na pewno o wiele ważniejsze zajęcia, niż czytanie tego badziewia i marnowanie swojego jakże cennego czasu. chyba każdy się ze mną zgodzi. wiesz, nie jestem rozpieszczonym do granic możliwości bachorem, nowy aparat itp. nie jest najważniejszy w życiu, są inne, ważniejsze wydatki. widać, tego nie rozumiesz. jeśli tak bardzo nie podoba wam się moja twórczość, lećcie jeszcze do mojej polonistki, w końcu to jej podobają się moje wypracowania, i stawia mi za nie 5 :D pani Jola na pewno bardzo ucieszy się z waszej wizyty ;) więc pamiętajcie: jeśli macie dodać jakiś idiotyczny komentarz, lepiej go w ogóle nie publikujcie. ;)
pozdrawiam ;)
love.