poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 44


                                                 ***14 sierpnia***
                Już od samego rana trwały przygotowania do imprezy urodzinowej. Natalię wygoniliśmy na zakupy z Cindy i Kate. Mają sobie wszystkie kupić sukienki i buty, z wiadomych przyczyn. O zaręczynach wiedzieliśmy tylko ja, Nathan i Jay. Tak się złożyło, że we trójkę zrobiliśmy sobie przerwę w przygotowaniach, w tym samym czasie. Siedzieliśmy popijając kawę w kuchni.
-Jay, weź się rozluźnij, wyglądasz jak kłębek nerwów!-powiedziałam.
-No bo nim jestem!-prawie strącił kubek na podłogę.
-Hej, stary! Ona się na pewno zgodzi, przecież Cię kocha!-Nath go uspokajał.
-I tak się boję… Jak się będziesz chciał oświadczyć, też się tak będziesz zachowywać!
-Mhm.-pokiwał głową.
-Nie „mhm”, tylko tak przygłupie!
-Ej!
-Wasza rozmowa mnie rozwala!-zaśmiałam się.-Jay, kiedy Ty ją o to poprosisz?
-Hmm… Tak sobie myślałem…
-Ty myślisz?!-przerwał mu Nath.
-W przeciwieństwie do Ciebie idioto, to tak! A więc, tak sobie myślałem, że w pewnym momencie po prostu zatrzymam muzykę, powiem, że chcę coś ogłosić czy coś, no i… Wtedy to zrobię… Nie wiem jak, ale zrobię.
-Musisz sobie zacząć układać już mowę… Na gorąco się nie da.-uśmiechnęłam się.
-Wiem… I to jest mój problem…
-Najlepiej zapisz sobie na kartce i naucz na pamięć.  Tylko, żeby to nie wyglądało tak sztucznie, wiesz.
-Wooow… Skąd Ty to wszystko wiesz?!
-Właśnie?!-wtrącił Nath.
-Jestem dziewczyną. Po prostu… Jesteśmy od was mądrzejsze i bardziej kapujące!-wystawiłam język.
-Ej!-krzyknęli razem.
-Prawda boli, czyż nie?
-No chyba kłamstwo!-stwierdził Jay.
-Co Wy tak tu gadu-gadu?! Do roboty! Ruszcie te tłuste dupy! Już 10:00! Macie tu kółko różańcowe, czy jak?!-Tom wparował do kuchni.
-I koniec przerwy…-westchnął Nath.
                I tak aż do godziny 17:00 przygotowywaliśmy dom do impry. Dekoracje były extra. Sprzęt muzyczny był już przygotowany, zamówiliśmy prawdziwego DJ-a, znajomego chłopaków. Żarcia było  chyba nawet w nadmiarze, tort już czekał. No, alkoholu pod dostatkiem mieliśmy, rzecz jasna! Aż szok, że przygotowaliśmy to wszystko w 6 osób!
                Nadszedł czas na wygląd. Jako, że chłopaki baaardzo ładnie mnie prosili, przygarnęłam Natha do łazienki mojej i Nat. Sukienkę wraz z butami, miałam kupioną już wcześniej. Makijażu nie robiłam nie wiadomo jakiego, rzęsy przeciągnęłam tuszem  i użyłam kredki do oczu. Nath założył dżinsy, zwykłą,  białą koszulkę, a na nią czerwoną marynarkę, natomiast na nogi wciągnął trampki z czerwonymi akcentami.
                Przed godziną 19:00 zaczęli schodzić się goście. Czyli wszystkie dziewczyny chłopaków, dziewczyny z naszej drużyny i kilku bliższych znajomych chłopaków. Parę minut po 19:00 do domu weszły Kate i Cindy z Natalią.
-Po cholerę mnie tu ściągnęłyście i tak wystroiłyście?! Tu nikogo nie ma!-po głosie można było poznać, że jest zirytowana.
Przypominam, że światło było pogaszone, a więc tak jej się wydawało.
-Oj zamknij dupę i nie zwracaj uwagi na szczegóły!-rzuciła Cindy, a ja z trudem powstrzymałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
                W końcu Tom zapalił światło, a my wyskoczyliśmy ze swoich ukryć, drąc się przy tym:
-NIEEESPOOODZIAAAANKAAA!
Wooow! Natalia wyglądała olśniewająco… Jej długie włosy, które i tak się lekko falowały, dziewczyny zakręciły w piękne loki. Na sobie miała niesamowitą fioletową sukienkę z gorsetowym dekoltem. Na nogach widniały piękne, wysokie, czarne szpilki na platformie.
                Impreza rozpoczęła się na dobre. Wszyscy tańczyliśmy, w tak ogromnym salonie u The Wanted, nie było z tym problemu. W pewnym momencie Jay posłał mi pytające spojrzenie. Kiwnęłam głową. Chłopak przeprosił swoją dziewczynę i podszedł do DJ-a. Wziął mikrofon, a Tom (oficjalnie awansował na gościa od światła :D) sprawił, że stała się jasność. Niektórzy zaczęli się drzeć, że co to ma być (o, np. Max i kumple chłopaków).
-Przepraszam wszystkich, ale muszę coś ogłosić…-stanął naprzeciwko gwiazdy dzisiejszego wieczoru.-Natalia, odkąd Cię poznałem, nie mogę bez Ciebie żyć. Każdy dzień spędzony bez Ciebie, jest stracony. Nigdy nie spotkałem tak niesamowitej, wyjątkowej i pięknej dziewczyny. Stałaś się całym moim życiem. Kocham Cię i chcę spędzić z Tobą resztę mojego życia. Natalia… Czy wyjdziesz za mnie?-uklęknął i wyciągnął czerwone, otwarte już pudełko z pierścionkiem.
Po całym domu rozległo się „ooo”. Nat stała i wpatrywała się w Jaya jak zaczarowana. Usta zasłoniła ręką. Widziałam, że zaraz rozpłacze się ze szczęścia, podobnie jak ja.
-Jay… To takie wspaniałe! Oczywiście, że za Ciebie wyjdę!-chłopak założył na jej palec pierścionek, a ona rzuciła mu się na szyję.
Jay zaczął ją kręcić wokół siebie, a wszyscy imprezowicze bili brawo. Ja poczułam, że po moich policzkach zaczynają spływać łzy.
-Dlaczego płaczesz? Nie cieszysz się?-usłyszałam Natha, nawet zapomniałam, że cały czas mnie obejmował.
-Ze szczęścia… To było takie słodkie! Są wspaniałą parą…
-Kiedy ja Tobie się oświadczę, też będziemy tak wyglądać…-złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
-Wypijmy za zdrowie naszych narzeczonych!-wydarł się Tom, który wkroczył do salonu z kilkoma butelkami wódki.
Wrócił się do kuchni i przyniósł kolejne. I potem kolejne. I potem jeszcze następne. I tak aż przyniósł wszystko, co zeszło w kilkanaście minut… Ale spokojnie! Mamy jeszcze browary i winko! Nawet parę winek! A no i jeszcze szampana oczywiście!  
                Impreza trwała do białego rana. Pobudziliśmy się w dziwnych miejscach. Niektórzy w wannie, pod prysznicem, inni na stole, czy to w kuchni, czy w salonie. Kolejni na schodach. DJ na swoim sprzęcie. Ja z Nathem na podłodze na kanapą. Oj, wszystkim kacyk dał się we znaki. Na szczęście mieliśmy mnóstwo tabletek. Przecież musieliśmy być na to przygotowani, czyż nie? 

                                                      ***kilka dni później***
                -Kochanie, muszę Ci coś powiedzieć…-Nath wszedł do mojego (no, niezupełnie, ale Nat aktualnie nie było) pokoju z uśmiechem na twarzy.-Ale może choć do mnie.
Posłusznie poszłam do niego. Tam usiedliśmy na łóżku.
-No, o co chodzi?
-Niedługo minie rok, odkąd jesteśmy razem. Niestety, nasza rocznica wypada na początku roku szkolnego, a że nie chcę Ci zabierać lekcji, postanowiłem, że…
-Że?
-Że…
-No mów!
-No już, już! Nie denerwuj się tak kochanie!-pocałował mnie w czoło.-Że pojedziemy na naszą rocznicę w ostatnim tygodniu sierpnia. Może być?
-Co?! Gdzie jedziemy?! Jak to?! Co?!
-Do Paryża skarbie! Na tydzień!-pocałował mnie w usta.
-Naprawdę?!-nie mogłam w to uwierzyć.
-Tak! Tylko Ty, i ja… Taki tam romantyczny urlopik…-uśmiechnął się zadziornie. 
-Świetnie.-wyszeptałam i namiętnie go pocałowałam.
                Nadal nie mogę uwierzyć, że będziemy mieć tydzień tylko dla siebie… Na pewno niesamowity tydzień, dodajmy! 

***********************
 oto przedostatni rozdział :)  troszkę dłuższy ;D nie powiem, że liczba komentarzy pod ostatnim rozdziałem mnie ucieszyła, wręcz przeciwnie xd smutno mi było ;c ale staram się  słuchać Anku i jej zdania, że ilość komentarzy nie jest ważna ;D ostatnio smutam, bo wygląda na to, że nie pójdę do tej szkoły sportowej w Warszawie... przez matkę. tak, ona na nie. tak bardzo pragnę, żeby zmieniła zdanie, ma jeszcze 2 lata... ale ona to... to jest skomplikowana sprawa ;c nie widzi tego, że ja to kocham?! po co ja mam pudło medali?! i te statuetki?! no po co?! dobra, ogar -,- oby zmieniła zdanie ;c 13 lipca mój blog kończy pół roku! ♥ dziękuję za 40 (!) obserwatorów! ;* jestem w szoku! <3 dedyk dla Only Hope In Your Eyes, twój kom mnie rozwalił ;D
kocham ;*
love.

7 komentarzy:

  1. świetny rozdział love ;*******
    oby zmieniła to zdanie ;)
    powodzenia :D
    TO PRZEDOSTATNI ROZDZIAŁ ;C
    dlaczego?!
    ale rozdział świetny :D
    love, mam wrażenie że to ja jestem Jay ...
    oj tam oj tam :D masz jeszcze drugie opo ^^
    spisał się Jay ^^
    jestem z niego dumna :D
    daj szybko ten ...ostatni rozdział ;c
    W.

    OdpowiedzUsuń
  2. oł jee oświaczył jej się ^^
    ooo jakież to słit ^^
    ALE JUŻ PRZEDOSTATNI? :(
    bd ryczeć.. :(
    ale masz drugie opo ^^
    i czekam tam na nexta :D
    ale ten rdz jest zacny :)
    jak każdy twój :P
    ciocia jest z cb dumna ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak!!! Tak!!!! I jeszcze raz Tak!!!!
    Paryż!!!!! W końcu Paryż!!!!! ^^
    A przemowa Jaya była wspaniała :) Taka romantyczna, prosto od serca :******
    Ja mam takie pytanie zasadnicze.... I tu cytuję: "Kiedy ja Tobie się oświadczę, też będziemy tak wyglądać…"
    Czy to znaczy, że Nathan chce się jej oświadczyć??????!!!!!
    Ja chcę już kolejny rozdział!!!!!!
    Migusiem mi tu proszę :P
    Genialny rozdział :D
    Kocham Cię :*******

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział
    te oświadczyny Jaya udane
    o jejku przedostatni rozdział , a więc koniec niedługo , chlip
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. koniec ?!
    zgupiałaś ?!
    kocham to opowiadanie ! ;)
    cudowny rozdział taki kochany ;***
    czekam na więcej ;d
    kocham cie <3333

    OdpowiedzUsuń
  6. oo, Paryż ^^
    no to będzie śmiechowo :P
    ja wiem, co oni tam będą robić!...
    .......................
    NAUCZĄ SIĘ GOTOWAĆ ŻABY! ^^
    podobno są dobre, ale ja tam nie jadłam xD
    i nie zamierzam ._.
    ale jak możesz?!
    OSTATNI ROZDZIAŁ?!
    zabiję cię, rozumiesz?!
    ale wiesz...
    ten rozdział i tak zajebisty :)
    tylko chyba będę płakać...
    bo ja od zawsze nienawidzę, kiedy coś się kończy :(
    Pozdro, wariat ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. wiesz, że piszesz genialne rozdziały
    Oświadczyny!!! <3 <3
    I nie waż mi się kończyć mi tego opo
    Ono jest boskie :**
    Pisz szybko nexta
    Błagam cię
    Weny :****

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.