środa, 11 lipca 2012

Rozdział 45


                W końcu nadszedł dzień naszego wyjazdu. Na miejscu byliśmy o 16:00. Oczywiście Nathan znowu wynajął apartament w jakimś ekskluzywnym hotelu, niedaleko wieży Eiffla.  Ten chłopak naprawdę mnie rozpieści. Zaczęliśmy się rozpakowywać, ale w pewnym momencie Nath powiedział, że musi gdzieś wyjść. Nie protestowałam. Długo nie wracał, więc chciałam zobaczyć, czy nie kręci się gdzieś po hotelu. Przed wyjściem zobaczyłam na drzwiach karteczkę, o następującej treści: 

Dziś, o 20:00, wyjdź przed drzwi apartamentu. Tam będzie czekał na Ciebie hotelowy, który zaprowadzi Cię w odpowiednie miejsce ;) Będzie to nasza romantyczna kolacja, więc ładnie się ubierz, chociaż Ty i tak we wszystkim ślicznie wyglądasz ;)
                                                                                        Kocham, Twój Nath ;* xx

Po przeczytaniu tego, sama się do siebie uśmiechnęłam. Teraz dochodzi 18:00. Mam jeszcze trochę czasu. Tak myślałam, że czeka nas rocznicowa kolacja, więc wzięłam ze sobą czerwoną sukienkę, oraz szpilki w tym samym kolorze.
                Od 19:00 zaczęłam się szykować. Zrobiłam sobie w miarę delikatny makijaż, za pomocą tuszu do rzęs i kredki do oczu. Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone i naturalnie proste. Na rękę założyłam bransoletkę, którą dostałam od Natha na urodziny. Muszę przyznać, że końcowy efekt mi się podobał.
                Równo o 20:00 wyszłam przed apartament. Tam czekał na mnie hotelowy. Zaprowadził mnie… na dach budynku. Dach, na którym było pełno świeczek, a na jego środku stał piękny, zastawiony stół, z podaną już kolacją. Nathan stał tuż obok niego, ubrany w czarny garnitur. Uśmiechnął się na mój widok.
-Ślicznie wyglądasz, kochanie.-powiedział, podchodząc do mnie i delikatnie całując.
-Chyba nie tylko ja.-uśmiechnęłam się.
Zasiedliśmy do stolika. Nath jak dżentelmen odsunął mi krzesło.
                Po zjedzeniu przepysznej kolacji, chłopak podszedł do mnie, wziął za rękę i zaprowadził pod barierkę. Tam objął mnie od tyłu. Stojąc tak razem, podziwialiśmy przepiękną panoramę Paryża.
-Nath, nie mogę uwierzyć, że zrobiłeś to wszystko dla mnie… To takie słodkie!-powiedziałam.
-Zrobiłem to, bo Cię kocham.-położył swoją dłoń na moim policzku, przekręcił moją twarz w jego stronę i namiętnie pocałował.-Zasługujesz na to. A nawet więcej. Od kiedy Cię pierwszy raz spotkałem, wiedziałem, że czuję do Ciebie coś więcej. Od czasu naszego pierwszego pocałunku, jestem w Tobie na zabój zakochany. Sprawiłaś, że stałem się lepszym człowiekiem. Nadałaś  mojemu życiu sens, radość i szczęście. Nie obchodzi Cię moja sława i pieniądze. Wiele w życiu przeszłaś, ale nigdy się nie poddałaś. Byłaś, jesteś i będziesz miłością mojego życia.-po wypowiedzeniu tych wspaniałych słów, zaczął składać zachłanne pocałunki na moich ustach.
Przy każdym zetknięciu naszych warg, języków, czułam niesamowite motylki w brzuchu.
                Kiedy skończyliśmy już nasze czułości, postanowiliśmy wrócić do apartamentu. Powolnym krokiem, ciągle się obejmując, zbliżaliśmy się do jego drzwi. Kiedy już przekroczyliśmy ich próg, ja oparłam się o drzwi, a Nathan stanął tuż przede mną. Znów zaczęliśmy się zachłannie całować.
Chłopak błądził rękami po moich plecach, a ja palce wplotłam w jego włosy. W pewnej chwili Nath oderwał się ode mnie i głęboko spojrzał mi w oczy.
-Tiffany… Czy ja… Czy my…-plątał się.
Doskonale wiedziałam, o co mu chodzi. Bez wahania kiwnęłam głową na znak zgody.
-Nie martw się… Będę delikatny…-wymruczał mi do ucha.
Natychmiast wpił mi się w usta. Powoli zaczęliśmy zbliżać się w stronę sypialni. W trakcie tej drogi, chłopak zdążył już zgubić marynarkę i buty, ja natomiast tylko szpilki. Zatrzymaliśmy się niedaleko łóżka. Tam kontynuowaliśmy nasze pieszczoty. W ich trakcie pozbawiłam Natha krawata i koszuli, które leżały już na podłodze. Chłopak szybko odpowiedział mi zsunięciem z mojego ciała sukienki, która poszła w ślady jego części garderoby. Nathan wziął mnie na ręce i najdelikatniej jak potrafił, położył na łóżku. Nachylił się nade mną. Jedną ręką się podpierał, natomiast drugą jeździł w górę i w dół po mojej talii. Znów zaczęliśmy się namiętnie całować. Chłopak wsunął ręce pod moje plecy i zaczął po nich błądzić. Niedługo potem, zręcznym ruchem zdjął ze mnie stanik. Zjechał rękami na moje biodra. Powoli zsunął ze mnie ostatnią część bielizny. Nie pozostałam mu dłużna, szybko pozbawiłam go bokserek. Spojrzał teraz na mnie z błyskiem w oczach. Światło księżyca oświetlało nasze nagie ciała. W końcu nasze ciała połączyły się w jedno. Oddawaliśmy się rozkoszy prawie całą noc.
                Kiedy leżeliśmy już wtuleni w siebie, zrozumiałam, jak dzięki temu jednemu chłopakowi, moje życie się zmieniło. A wszystko zaczęło się od tego, że przyjechałam do Londynu rozwijać swój talent. I to prawda, robię to. Ale poznałam też wspaniałych przyjaciół, i znalazłam swoją drugą połówkę… Myślałam, że nigdy już się nie zakocham, że nigdy nie znajdę kochającego chłopaka… Jak bardzo się myliłam! Kto by pomyślał, że życie może być takie piękne! Takie przyjemne! I takie niesamowite!
-Kocham Cię… Jak wariat!-wyszeptał mi do ucha Nath, a chwilę potem złożył na moich wargach namiętny pocałunek.
                W końcu usnęłam w silnych ramionach chłopaka, przy delikatnym świetle powoli wschodzącego Słońca. 
    Nadal nie mogę uwierzyć, że mam przy sobie tak wspaniałą, kochającą osobę. Dzięki niej, odnalazłam w życiu sens i szczęście, chociaż nie zawsze było to łatwe. Ale przecież życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać. I nie możemy się poddać. NIGDY. 

                                                KONIEC!

******************************
 i jest ostatni rozdział :) ;c jej, jak to szybko zleciało... wiem, że go zwaliłam, wybaczcie, nie umiem takich scen opisywać! xd te ostatnie jego dwa zdania, mam ciągle w głowie ;) sama je ułożyłam, i powtarzam je sobie w trudnych chwilach, których w moim życiu jest coraz więcej... 
chciałam Wam bardzo podziękować za to, że byliście przez tak długi czas ze mną ♥ dziękuję! ;* 
zakończenie opowiadania (coś w stylu epilogu) pojawi się jutro lub w piątek, a podsumowanie bloga w piątek, bo właśnie wtedy wypada półroczna rocznica bloga :)
kocham na zawsze ♥ 
love.

12 komentarzy:

  1. Aww! Jaki slodki i romantyczny Nath :3
    Haha..no to fajnie mieli..xd oni i miasto zakochanych - Paryz..
    Zazdroszcze jej :D
    Swietny rozdzial...
    A to koncowe zdania
      " Ale przecież życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać. I nie możemy się poddać. NIGDY. . "
    Wpisalam sobie to do pamietnika...
    Nie moge sie doczekac Epilogu :)
    Weny.. ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie romantyczne~!!!!!!! aww!
    <3333
    szkoda że to już ostatni rozdział ;c
    masz rację, szybko to zleciało...
    a w piątek rocznica założenia bloga, jeśli się nie mylę ;)
    piątek 13-ego ...
    słit Nathan ^^
    wiesz, twoje motto jest wzruszające, aż płakać mi się chce, serio ;3
    wpisałam to w moim blogu, jeśli się nie obrazisz ;>
    dałam tam różne cytaty znanych pisarzy i ty jesteś tam na pierwszym miejscu :D
    ,,Życie to ciągła walka, której nie możemy przegrać.I nie możemy się poddać.NIGDY.''-love ;>
    ,,Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.Nie idź przede mną,bo mogę za Tobą nie nadążyć.Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.''-Albert Camus
    ,,Sukces: coś, czego przyjaciele nigdy ci nie wybaczą.''-Julian Tuwim ...
    na prawdę wzruszający rozdział :')
    wiesz co? dziękuję, że to pisałaś, bo to mnie zainspirowało i na prawdę dużo nauczyło a zwłaszcza te ostatnie zdania ;*******
    nosz kur*a ja w piątek jadę i chyba nie przeczytam -.-
    szybko daj epilog :D
    W.

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc Rozdział ROMANTIC
    Paryż aww....
    Kocham ten blog
    i szkoda że ostatni rozdział
    Ale czekam na epilog

    OdpowiedzUsuń
  4. hahahah xD
    jeżyki xD
    ale się brechtam xD
    a rozdział cudowny ^^
    no i jak świetnie opisałaś sexytime :P
    bosz, zaraz się popłaczę...
    przypomniały mi się czasy jak dopiero przyszłam na bloga i... i wiesz...
    i tak jakoś za nimi tęsknie :(
    ech, nieważne...
    szkoda, że to już koniec ;/
    ale i tak cudownie zakończyłaś ;)
    Pozdro, twój jeżyk, nadal się brechtający xD ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny rozdział
    ale romantycznie zrobiło się
    szkoda , że już koniec
    niecierpliwie czekam na epilog

    OdpowiedzUsuń
  6. Co Ty pleciesz za głupoty???!!!
    Zawaliłaś???!!!! Chyba sobie żarty robisz!
    Wyszło Ci wspaniale :****
    No po prostu Kocham Cię za ten rozdział :)
    Jesteś WIELKA!!!
    To ja Ci dziękuję, że pisałaś to opowiadanie i podzieliłaś się z nami swoim OGROMNYM TALENTEM :****
    Cieszę się, że jesteś ze mną :*
    Kocham Cię :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mamo ! <3
    Piękne zakończenie xx
    No tak... szkoda, że to już koniec -,-
    wiedz, że nawet jeśli nie pisałam komów to zawsze czytałam każdy rdz<3
    Zawsze z tobą byłam xx
    I dziękuję ci, że moglam czytać takie cudowne opo ! xx
    mam nadzieję że nie skończysz pisać xx
    Trudno mi rozstać się z nim ..
    Tak więc jeszcze raz to ja ci dziękuję xx
    Kocham xx
    ~Twoja córka x

    OdpowiedzUsuń
  8. Randka w Paryżu ?
    Pff, jakie to banalne, mogłaś coś lepszego wymyślić :D
    Eeee, spierdalaj z tym końcem, jesteś żałosna xd
    ja dziękuję za to, że miałam możliwość to czytać ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. o matko będę płakać !
    jak mogłaś ?!
    masz zacząć nowe opowiadanie bo zabije ! xd
    cudowny , romantyczny , zajebisty rozdział !
    kocham cie <3333

    OdpowiedzUsuń
  10. BOOOOOSKI!!! ♥.♥
    Czekam na rozdziały w kolejnych opowiadaniach!!!
    :***

    OdpowiedzUsuń
  11. Czemu to już koniec?!
    To jest świetne.! : **

    Czekam na następne opowiadania w Twoim wydaniu.
    < 3

    OdpowiedzUsuń
  12. ooo jakież to zacne siostrzenico ;)
    ale czemu już koniec...? :(
    romantico ^^
    ale masz jeszcze drugie opo ^^
    i to mnie pociesza po końcu tego ;)
    i czekam tam na nexta :D
    weny i dziękuję za to wspaniałe opowiadanie ^^

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.